Cześć,

od pewnego czasu moja Hania zaczęła dziwnie poszarpywać przy jednostajnej jeździe np. 100km/h czuć jak delikatnie szarpie, tak dziwnie. Przy maksymalnym przyspieszaniu też delikatnie zaczęła przerywać. Wydaje mi się, że objawy nasilały się w wilgotne dni lub nocami, jak była wilgoć. Poza tym już od dłuższego czasu z tendencją nasilającą mrugają mi delikatnie podświetlenie zegarów, jak zapalę lampę na podsufitce oko wyłapuje mruganie, mryganie czy jak to nazwać. Dodatkowo jak czasami dłużej postoi (tydzień, czy dwa) to zawsze mam problem z rozruchem... Ledwo pali, dławi się, gaśnie i dopiero po przegazowaniu od razu po uruchomieniu silnika wszystko wraca do normy. Postanowiłem wziąć się w pierwszej kolejności za układ zapłonowy, którego nie ruszałem od momentu zakupu (3 lata temu) poza wymianą świec na NGK zaraz po zakupie.

A więc po lekturze forum na pierwszy ogień poszły kable zapłonowe i test w ciemności ze zraszaniem wodą. I już pierwszy strzał w 10, z kabla najdłuższego od pierwszego cylindra zauważyłem kilka iskier przechodzących na pokrywę zaworową. Czy takie przebicie mogło powodować mruganie zegarów, lampki? Demontaż przewodów, dokładne oględziny i w tym miejscu jest delikatne uszkodzenie mechaniczne, które tymczasowo zaizolowałem. Kable mam Sumitomo 2005, więc były wymieniane i mają prawie 15 lat Z tego co się naczytałem lepsze stare oryginały, niż nowe tandety, więc szukam obecnie używki.

Zdemontowałem świece NGK, które mają ok. 15 000 km i oto jak wyglądają:

1 cylinder:


2 cylinder:


3 cylinder:


4 cylinder:


Czy można się do czegoś przyczepić okiem fachowca? Świeca od 4 cylindra bardzo ciężko szła, ale jakoś się udało...

Przy okazji wykonałem pomiar kompresji po wyciągnięciu bezpiecznika od pompy paliwa, z pedałem w podłodze, na zimnym silniku, oto efekty:

1 cylinder:


2 cylinder:


3 cylinder:


4 cylinder:


Jak widać wszystkie cylindry prawie równe 8,5-9,0 bar co jest dobrą wiadomością, jednak czy wartość ok. 9 bar jest ok, czy to normalne na zimnym silniku?

Następnie wziąłem się za kopułkę, chyba jeszcze oryginał Hitachi i wydaje mi się, że była w opłakanym stanie, styki całkowicie utlenione...













Ostatnie zdjęcie kopułki już po wyczyszczeniu, tzn. zdrapywaniu śrubokrętem grubej warstwy zaśniedziałego syfu i potem dokładne przejechanie, wyrównaniu papierem 600. Czy kopułka kwalifikuje się do wymiany? Po złożeniu pali normalnie, nie ma żadnych problemów... Jak w Waszej ocenie palec i reszta gratów wewnątrz?

Proszę o jakieś porady, sugestie