PDA

Zobacz pełną wersję : Niezidentyfikowany problem z Hanią...



dantetdh
30-07-07, 08:40
Witam serdecznie!
Zakładam nowy temat, ponieważ nie wiem, jak znaleźć odpowiedź na to, co dolega mojej Hani, bo... sam nie wiem co dokładnie jej dolega. Uznałem, iż najlepiej będzie, jak napiszę dokładnie, jak sprawa wygląda, i być może ktoś, kto spotkał się z takimi dolegliwościami, napisze jakieś remedium na ten problem.
Jadę nad morze. Wyjeżdżam z podwórka i jadę jeszcze w mieście. Nagle silnik krztusi się, wskazówka obrotomierza spada na sam dół i mimo ciśnięcia gazu autko nie reaguje. Cóż - zjeżdżam na pobocze, a po chwili wydobywa się wystrzał z rury i autko odmula się. Cisnę gaz - działa. Ruszam, obrotomierz działa. Jadę kilometr, nagle wskazówka znów opada na sam dół, wyłącza się podświetlenie konsoli (zupełnie, jakby ktoś odciął prąd), gaśnie również silnik. Zatrzymuję się, dopalam Hanię, jednak z wielkim bólem. Po chwili ruszam i jadę przed siebie (byle dojechać do mechanika, od którego dzieli mnie kilka kilometrów). Autko znowu zamula, pedał gazu nie reaguje, itd. Zatrzymuję się, otwieram klapę. Wyciągam świece, obstukuję je, wydmuchuję. Sprawdzam klemy, okablowanie. Bezpieczniki. Ruszam dalej. Po dojechaniu do mechanika nic. Popatrzył, powiedział, że elektryka i poszedł. Zdecydowałem się na ostatnią szansę. Do następnego mechanika mam 10 km. Do tej odległości próbuję sprawdzić czy znów stanie się to samo. Jadę i nic się nie dzieje. I tak przez kolejne 300 km, które dzieliły mnie od morza. Nad morzem również śmigałem Hanią bez problemu (i przy okazji spotkałem w Pobierowie klubową Hanię koloru fioletowego, więc przy okazji pozdrawiam i życzę miłego wypoczynku:D). Droga powrotna również przebiegła bez zakłóceń - Hania spaliła ok. 6,0 litra/100. Nie kasłała. Moc w normie. Dokładnie 3km przed moim miaste(czki)em, w tym samym miejscu, co poprzednio, wskazówka prędkościomierza znów spadła na sam dół, autko przestało reagować na gaz, a po sekundzie wszystko się unormowało (promieniowanie jakieś?;/). Teraz jest dalej niby ok (bo dalej nią jeżdżę), ale wolę to naprawić, zanim Hania odmówi posłuszeństwa na amen w jakimś ciemnym lesie, koło cmentarza. Planuję najpierw samemu pogrzebać, a potem ewentualnie pojechać do mechanika, ale chciałbym wiedzieć, w czym leży problem.
Zacząłem koncypować i wymyśliłem sobie kilka możliwości:
1. problem ze świecami, ale jak świece mogą mieć wpływ na oświetlenie konsoli i prędkościomierz?
2. problem elektryką - prawdopodobnie pada jakiś układ dostarczający prąd do świec i konsoli. Ku tej opcji najbardziej się skłaniam. Następuje odcięcie prądu, silnik zamula, po chwili prąd wraca, świece spalają mieszankę, która powoduje wystrzał z rury.
A co Wy myślicie? Czy ktoś spotkał się z czymś takim? Co naprawić? Czy robić to samemu, czy od razu oddać do mechanika?
Proszę bardzo o odpowiedź, bo poza tym problemem, Hania działa bezwzglęnie dobrze, dając przyjemność płynącą z jazdy porównywalną do wieczornej zabawy z dwoma nimfomankami;)
Pozdrawiam serdecznie!

piotrstrojek
30-07-07, 09:54
Hmmm... ja bym zaczął od alternatora i akumulatora... kumpel miał tak kiedyś, nie zapalała się lampka ładowania a objawy miał identyczne jak Ty, gwałtowny spadek mocy, wyłączanie się kontorlek, kumpel to lekceważył, bo po wyłączeniu zapłonu i ponownym przekręceniu kluczyka wszystko było ok, do momentu aż w drodze stanął mu w szczerym polu, kolega dolazł do jakiejś wsi z buta i fartem znalazł tam elektryka samochodwego, który go scholował i naprawił furę - diagnoza - regulator napięcia... wszystko skończyło się dobrze, ale co przeżył to jego...

Nie mówię że to na bank to, ale jak przeczytałem Twojego posta to przypomniała mi się tamta historia...

djibiza
30-07-07, 09:58
Cześć. Czy w ten dzień kiedy miałeś problemy z Hanią padał deszcz???? Może być wiele przyczyn. Sprawdź aparat zapłonowy. Zobacz czy kopułka jest nie pęknięta, sprawdź palec pod kopułką, świece, przewody. Jeżeli w/w elementy są dobre to stawiałbym na moduł zapłonowy lub cewkę. Miałem podobny problem z D15Z1 i okazało się, że mam pękniętą kopułkę (od spodu nie było widać), podczas opadów deszczu gdy wjechałem w kałużę Honda odmawiała posłuszeństwa, a do tego doszły jeszcze cewka i moduł. Mam nadzieję, że coś pomoże moja odpowiedź :/ pozdrawiam

xms
30-07-07, 10:14
rzeczywiscie powodów może być sporo. Ja np takie objawy (bez wyłączania się oświetlenia ) mialem gdy jeden z gumowych wezy od chlodzenia sie zagiął i parownik robił się biały z zimna. Ale moje auto bylo zagazowane. Moim skromnym zdaniem propblem może leżeć po stronie alternatora. Z tego co mi wiadomo bardzo nie lubi wody...

mrozioo
31-07-07, 01:06
wg mnie wyłacznik zapłonu(wystarczy papierem sciernym styki przetrzeć):)
http://www.civicklub.pl/fi/viewtopic.php?p=403159#403159 poczytaj, nie musisz właczac linków w temacie, wszystko jest opisane, powinnp pomóc....Jeżeli teraz tego nie zrobisz, to bedziesz miał problemy z odpalaniem samochodu później...

dantetdh
31-07-07, 08:43
Witam serdeczenie!
Dziękuję wszystkim za rady!
Obiecuję sprawdzić wszystko, co sugerujecie, ale zacznę od porady mrozioo'a. Potem ewentualnie spróbuję z tym, co napisał djibiza, bo zaiste - w ten dzień padał deszcz. Ewentualnie zostanie mi zebranie wszystkich tych informacji i uderzenie do mechanika. Ale to ostateczność.
Jak zbadam temat i dowiem sie co i jak, to napiszę: )
Pozdrawiam i jeszcze raz dzięki za wysyp porad ;)

EDIT: rozkręciłem stacyjkę wg. linka mrozioo'a i zauważyłem, że styki w środku tej plastikowej kostki (okrągłej) były mocno zaśniedziałe i musiałem trochę namachać się papierem, by nabrały czystego wyglądu. Poskręcałem wszystko i na razie działa cacy - jeśli problem nie pojawi się za jakiś czas, to uznam go za rozwiązany ;)
Na dzień dzisiejszy dziękuję wszystkim za pomoc - szacuneczek ;)
Pozdrawiam!!

Na dzień dzisiejszy (07.09.2007) chciałem napisać, że wczoraj Hanka znów na sekundę straciła zapłon. Do tej pory się to nie zdażyło, więc najprawdopodobniej będę szukać dalej.
Czy poluzowana stacyjka może być tego powodem (klucz majta się lekko w slocie podczas jazdy)?