ygor
06-07-07, 10:09
Witam,
We wtorek spotkało mnie nieszczęście - odwożąc siostrzeńca ze szpitala jechaliśmy w pięć osób (EJ9 D14A3 nie odetkane) i koło NBP na jakieś 10 cm z ziemi wystawała studzienka, w połączeniu z wybojami, oraz doładowanym autem zaskutkowało to wielkim buuum. Od razu dałem po heblach, zgasiłem auto, pobiegłem w tamta strone - patrzę nic nie leży, patrze pod auto ina koła - wszystko wygląda ok ... odpaliłem przegazowałem i usłyszałem ryk jak z auta WRC - myślę sobie no to po tłumiku. Wracając do domu na trójce i czwórce ledwo co podnosiła się powyżej 3-4 krpm - na czwórce strasznie wolno przyspieszała. Zdążyłem wrócić do domu (było koło 12 w nocy) a już o 9.25 następnego ranka miałem założony nowy tłumik środkowy (tamten oprócz tego że już dośc skorodowany - choć jeszcze by poijeździł- oddzielił sięod rurki mniej więcej na łączeniu z puszką i miał wyrwany zaczep - czyli urwana rurka i dziura po zaczepie - rzymał się na slinę). Jednakże po wymianie wydaje mi się że dalej ciężko się podnosi - głównie na czwórce - przy 4 krpm wskazówka obrotów ledwo idzie do góry - nawet przy 4500 gdzie powinien być max momentu nie widać różnicy. I teraz tak pytanie do was - czy mogło się coś jeszcze zwalić ? na wszelki wypadek odłączyłem akumulator na 10 min ale to nic nie dało. Tak naprawdę jeżdżę autkiem dopiero 3 tygodnie, wcześniej nie testowałem przyspieszenia na czwórce (bo po co ?) i może ona normalnie na czwórce tak ciężko idzie - w końcu jest to najcięższe przełożenie ? Jak to wygląda u was ? może ja sobie coś wmawiam ? sytuacja kosztowała mnie trochę stresu więc bym się nie zdziwił... jak to wygląda u was ? przypominam że nie jest odetkana - 75 KM z góry dzięki za opinie.
P.S Zapomniałem o jednym w tym dniu gdy założyłem tłumik założyłem też nowe koła - o cal większe i szersze, jednak jadąc na opony trasą łazienkowską i wracając nie odczułem wielkiej różnicy w osiągach...
We wtorek spotkało mnie nieszczęście - odwożąc siostrzeńca ze szpitala jechaliśmy w pięć osób (EJ9 D14A3 nie odetkane) i koło NBP na jakieś 10 cm z ziemi wystawała studzienka, w połączeniu z wybojami, oraz doładowanym autem zaskutkowało to wielkim buuum. Od razu dałem po heblach, zgasiłem auto, pobiegłem w tamta strone - patrzę nic nie leży, patrze pod auto ina koła - wszystko wygląda ok ... odpaliłem przegazowałem i usłyszałem ryk jak z auta WRC - myślę sobie no to po tłumiku. Wracając do domu na trójce i czwórce ledwo co podnosiła się powyżej 3-4 krpm - na czwórce strasznie wolno przyspieszała. Zdążyłem wrócić do domu (było koło 12 w nocy) a już o 9.25 następnego ranka miałem założony nowy tłumik środkowy (tamten oprócz tego że już dośc skorodowany - choć jeszcze by poijeździł- oddzielił sięod rurki mniej więcej na łączeniu z puszką i miał wyrwany zaczep - czyli urwana rurka i dziura po zaczepie - rzymał się na slinę). Jednakże po wymianie wydaje mi się że dalej ciężko się podnosi - głównie na czwórce - przy 4 krpm wskazówka obrotów ledwo idzie do góry - nawet przy 4500 gdzie powinien być max momentu nie widać różnicy. I teraz tak pytanie do was - czy mogło się coś jeszcze zwalić ? na wszelki wypadek odłączyłem akumulator na 10 min ale to nic nie dało. Tak naprawdę jeżdżę autkiem dopiero 3 tygodnie, wcześniej nie testowałem przyspieszenia na czwórce (bo po co ?) i może ona normalnie na czwórce tak ciężko idzie - w końcu jest to najcięższe przełożenie ? Jak to wygląda u was ? może ja sobie coś wmawiam ? sytuacja kosztowała mnie trochę stresu więc bym się nie zdziwił... jak to wygląda u was ? przypominam że nie jest odetkana - 75 KM z góry dzięki za opinie.
P.S Zapomniałem o jednym w tym dniu gdy założyłem tłumik założyłem też nowe koła - o cal większe i szersze, jednak jadąc na opony trasą łazienkowską i wracając nie odczułem wielkiej różnicy w osiągach...